Piotr Kosek: "Teleskop Jamesa Weba spojrzał w otchłań na zaledwie 300 milionów lat po wielkim wybuchu i zobaczył tam coś, co wydawało się absolutnie niemo..." — Prawda
📅 06.02.2026 · To nie jest galaktyka? Czy patrzymy na obiekt zasilany... · 👁️ 6
Prawda. Teleskop Jamesa Webba faktycznie zaobserwował galaktyki i inne obiekty istniejące zaledwie około 280-330 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Obiekty te, takie jak galaktyka JADES-GS-z14-0 czy MoM-z14, okazały się niezwykle...
"Teleskop Jamesa Weba spojrzał w otchłań na zaledwie 300 milionów lat po wielkim wybuchu i zobaczył tam coś, co wydawało się absolutnie niemożliwe. Zobaczył obiekt tak jasny i tak masywny i tak dojrzały, że według praw fizyki, którymi się posługujemy, nie miał prawa istnieć."
Typowanie zamknięte
Źródło (dowód)
Odtwarza od cytowanego momentuWeryfikacja
Analiza wygenerowana z udziałem AI ProWyłącznie w celach informacyjnych. Nie stanowi porady inwestycyjnej, finansowej, prawnej ani podatkowej. Pełne zastrzeżenia
Argumenty społeczności (AI Feedback)
Zaloguj się, aby korzystać z tej funkcji
Zaloguj…ugim czasie powstają majestatyczne galaktyki, jakie znamy dzisiaj. To nasz standardowy model kosmologiczny, fundament, na którym budujemy nasze zrozumienie wszechświata. Wszystko do siebie pasuje, a przynajmniej pasowało dopóki nie spojrzeliśmy głębiej niż kiedykolwiek wcześniej. Od pewnego momentu dzięki nowym obserwacjom ten model zaczyna pękać. Teleskop Jamesa Weba spojrzał w otchłań na zaledwie 300 milionów lat po wielkim wybuchu i zobaczył tam coś, co wydawało się absolutnie niemożliwe. Zobaczył obiekt tak jasny i tak masywny i tak dojrzały, że według praw fizyki, którymi się posługujemy, nie miał prawa istnieć. Czy to możliwe, że w ogóle nie patrzymy na galaktykę? Czy to możliwe, że patrzymy na potwora zasilanego nie fuzją jądrową, a samą ciemną materią? Dziś rozbierzemy to na czynniki pierwsze, bo odpowiedzi mogą zmienić wiele na temat tego, co wiemy o początkach czasu. Ja nazywam się Piotr Kosek i zapraszam do świata kosmosu i nauki. Dzisiaj moi drodzy…